Nie jesteśmy jeszcze stu procentowym esdeemem.

Ostatnio na ndikufunie tylko gastrofuna i gastrofuna. A my nie tylko razem gotujemy. ;) Zdarza nam się przecież sprzątać, chodzić na zakupy. ;)

To też, ale tak na poważnie, to nie jesteśmy jeszcze stu procentowym esdeemem. Cieszymy się swoją obecnością, lubimy spędzać ze sobą czas, a nawet mamy sprzeczki, w których mój M. nie ma ostatniego zdania, które brzmi ‘dobrze, kochanie’.

Praca uniemożliwia nam spędzanie ze sobą tyle czasu w wakacje, ile byśmy chcieli. Bo przeważnie ja zaczynam, gdy M. wychodzi z pracy.
Ale udało się nam pojechać na 4 dni na wieś. Wspaniałe 4 dni… 24 godziny na dobę Razem. Łapałam się na tym, że myślałam, że to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Mimo, że nie było śniadania do łóżka i polnych kwiatów, czułam się, jak podczas pierwszego wyjazdu, gdy byliśmy ze sobą nie 26 miesięcy, a tylko 2.
Byliśmy także na weselu Dichiego, mojego kolegi. Każde nowe doświadczenie czegoś nas uczy o nas samych. Na szczęście są to pozytywne kwestie.

Szukamy sali weselnej. No cóż, przyszła kryska na matyska. ;) Jutro jedziemy oglądać pierwsze miejsce, chcemy termin na sierpień lub wrzesień 2008 2009. Włączyło mi się myślenie życzeniowe i popełniłam cyfrówkę. ;)

0 Responses to “Nie jesteśmy jeszcze stu procentowym esdeemem.”


  1. No Comments

Leave a Reply